Prof. WŁODZIMIERZ KUNTZ ...Kraków, 1990, 1995 r.

Przygotowując kolejnę wystawe swojej sztuki, tym razem obrazów, Stanisław Stach udowadnia sobie i wszystkim, którzy interesują się Jego twórczością, że w malarstwie, w obszarze niewątpliwego talentu po opanowaniu manualnej sprawności, jest tak wiele do zrobienia. To normalne, że litografia znalazła się u początku profesjonalnej drogi malarza i grafika. To normalne, że rozbudziła w Nim pragnienie wypowiadania sie w tak róznoraki sposób prowadzacy do rozwoju osobowości artysty. Wielu znaczących malarzy przeszło podobną drogę czerpiąc radość życia w odnajdowaniu coraz to nowych środków wyrazu, w coraz to nowych próbach konfrontowania swojej wyobraźni z dokonaniami innych twórców, oczekiwaniami odbiorców, w tym również krytyków sztuki. Nie widzę potrzeby analizowania przygotowanych do wystawy dzieł, sądzę, że zawarte w nich treści formalne, temperament i wrażliwość aktywnego, nagradzanego w kraju i za granic± artysty zostan± życzliwie przyjęte i w pełni docenione.

Od zakończenia studiów, a upłynęło artyście już prawie dwanaście lat dojrzałej pracy nad sobą, Stanisław Stach dokonał wiele i osiągnął wiele. Mimo, że właśnie w tych trudnych latach nastąpiły zmiany, które artystów zniechęcały do tradycyjnego zdobywania doświadczenia, zmiany te również wymagały decyzji samodzielnych i ryzykownych, to artysta obronił swoją pasję nagrody i dynamiczny rozwój własnej koncepcji obrazu. Sztuka Stanisława Stacha, a szczególnie malarstwo, zawiera ogromny ładunek emocji, wyrażony nasyconym kolorem, drapieżną formą i wyobraźnią niepokoju. Jest w niej może przestroga albo dialog z rzeczywistością odmienną od wyobrażni artysty. Jedno jest pewne, że obrazy nie pozwalają na obojętny odbiór, zmuszają do zamyślenia się nad propozycja artysty, a może nad jego odmiennym, bardzo osobistym widzeniem, bardzo szczególną wrażliwością. Wystawa prezentowana teraz zapowiada ciekawą i artystycznie wyrafinowaną przygodę.